Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vocabulary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vocabulary. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 marca 2014

Vedi Napoli puoi muori! - See Naples and die!

Even if I`m writing this note almost a month after visiting Naples, I can easily recollect my memories related to what I saw and what I felt. I`m going to start with the negative sides of this place and finish with the positive ones.

Contrary to Potenza, in which I spent a certain amount of time, Naples stinks. It REALLY stinks! The city is much more polluted, there are piles of rubbish scattered on the streets. I also remember a dead pigeon pressed down into the pavement... Of course, it could happen in every place in the world, but,  it was not an extraordinary view there :-P

Besides, the pavements are rather narrow, hence there is not much space for pedestrians. What is more, sometimes these passages are blocked by the cars. Vehicles are left in a non-parking zone, e.g. near the zebra crossing or on the pavement... My friend and me were walking down a narrow traffic island (situated between two terribly busy roads). We felt as though we had been in the middle of the jungle :-P 


Our primary aim of the trip was the harbour. First, we went in the wrong direction because we got to the industrial part. As a consequence, we had to come back (down the narrow traffic island). Finally, we arrived at the port. We took a few pictures and sunbathed for 40 minutes (we were lucky because we could sunbathe on February 17th :-) ). There was +30`C! Unfortunately, I couldn`t take the photo of the bay because one of the guards suggested us paying "extra money" for coming closer and doing so. Let`s leave it without any comments.. (therefore I have got only one shitty picture).


Then we saw Castel Nuovo near which you are likely to come across both the homeless begging for cash and the emigrants selling Chinese staff. Nevertheless, the castel itself is a breathtaking monument :-) It turned out to be a convenient vantage point. I was observing the passers-by and took up street photography for the time being. 

Now, it is time to draw attention to the positive sides of Naples. I think I may just enumerate them and add some short comments:

1) architecture - especially castles, the Galleria Umberto I (which reminds me of the Galleria Vittorio Emanuele II in Milan) and the metro station near Stazione Centrale (unfortunately I didn`t take any photo).


2) even if I don`t know the Neapolitan language, I could communicate in my quasi-(standard) Italian. 

3) food - of course it is a must to buy, at least, a piece of Neapolitan pizza. A friend of mine tried patatosa for the first time (Sicilian pizza with French fries). A typical Neapolitan pizza should consist of San Marzano tomatoes, mozzarella di Bufala Campana and basilica (three colours of the Italian flag: green, white and red).

4) Despite various stories about robbery, we spent there half a day and left the city safe and sound! 

And I will give some advice for those who want to visit Naples: you need at least two days to see all necessary monuments due to the fact that they are situated in different districts of the city and you need enough time to take metro, busses or trams. 

I don`t know if I would like to come back to Naples, after my first visit I have got mixed feelings about it...

piątek, 14 lutego 2014

my last days in Potenza

I couldn`t believe that three months have already passed. It was as quick as lightning.. now I may quote the sentences from the Italian movie, "Benvenuti al Sud". 

"when you come to the South of Italy, you cry twice, 
once when you arrive and again when you leave."

When I arrived here in November 2013, I couldn`t stand some cultural differences such as closed shops (even supermarkets) between 2 p.m. and 5:30 p.m. everyday. Now, when I want to do shopping, first I check the time, and then I think "ok, now there is lunch time, so I will make a cup of coffee and relax for a while".  

Furthermore, I hated the fact that the bus timetables are not convenient for me to get to the university. Now, I don`t care because I go on foot everyday. As a result, I have got about an hour physical exercise on my way to the office. 

Besides, I felt a bit alone at the weekends because I was the only Polish here, at the moment I take up so many things (go for pizza with friends, do the housework, prepare food with my flatmates, etc. ).

 I also didn`t like this strong coffee that Italians are fond of. On the contrary, now I don`t drink `Polish coffee", only Italian cappuccino or espresso prepared in moca at home..

Yesterday I packed my bags and the parcel which will be sent by post. Consequently, my room has become empty..

 Today is the last day I`m in the office Unibastore/ Universosud. I`ll miss this place, and particularly my Italian friends. I felt like home in the South of Italy. I`m sure I`ll be back soon. ;-)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie sądziłam, że te trzy miesiące tak szybko zlecą.. teraz przytoczę słowa z filmu "Benvenuti al Sud":

"kiedy przyjeżdżasz na południe Włoch, płaczesz dwa razy,
najpierw, gdy przybywasz i potem, gdy odjeżdżasz" 

W listopadzie 2013, gdy tutaj przybyłam, nie mogłam pogodzić się z niektórymi różnicami kulturowymi, tj. zamknięte sklepy (nawet supermarkety) w godzinach od 14:00 do 17:30 każdego dnia. Obecnie, gdy chcę iść na zakupy w tym czasie, patrzę na zegarek i wtedy myślę: "ok, teraz jest przerwa na obiad, więc zrobię sobie kawę i odpocznę przez moment".

 Co więcej, nie znosiłam faktu, że rozkłady jazdy nie pokrywają się z godzinami, w jakich powinnam znaleźć się  na uniwersytecie. Teraz na to nie zważam, ponieważ codziennie godzę pieszo. W rezultacie, w drodze do biura mam godzinę na sprawność fizyczną.

Ponad to, nudziło mi się i czułam się trochę osamotniona w weekendy, gdyż byłam tylko jedną Polką w Potenzy. Teraz zajmuję się wieloma rzeczami w wolne dni, nie narzekam na nudę (wychodzę z przyjaciółmi na pizzę, zajmuję się porządkami domowymi, przygotowuję obiady ze współlokatorami, itd.).

Nie znosiłam też mocnej włoskiej kawy, którą zachwycają się Włosi. Teraz jest zupełnie inaczej, nie piję już `polskiej kawy`, tylko i wyłącznie włoskie cappuccino lub espresso przygotowane w domu w specjalnym zaparzaczu zwanym moca.

Wczoraj zapakowałam walizki i paczkę, którą wyślę pocztą. Mój pokój teraz świeci pustką..

Dziś jest mój ostatni dzień w biurze Unibastore/Universosud. Będę tęsknić za tym miejscem, w szczególności za moimi włoskimi przyjaciółmi. Na południu Włoch czułam się jak w domu. Jestem tego pewna, że wrócę tu niebawem :-)

piątek, 7 lutego 2014

Italian gestures



Although there are plenty of Italian gestures, I managed to learn a few of them. Due to the fact that it`s almost impossible to present them to you directly, I decided to relate to the following cartoons which seem to be useful, still, Italian help would be welcome.

Our favourites are

* What???
* Look at that asshole!
* Basta! Enough!
* Go fuck yourself!
* Let`s go!
* Looong time ago.

I`d highly recommend you to watch the video about body language in Italy. My Italian friend shared this 7-minute movie with me, so it`s a must to see it! I`d even agree with its final part (when all passengers always clap their hands as soon as their plane lands at the airport ;-) ).
 ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chociaż istnieje wiele włoskich gestów, zdołałam nauczyć się kilku z nich. Ze względu na to, że ciężko jest mi pokazać je Wam bezpośrednio, postanowiłam odwołać się do kilku rysunków, które wydają mi się przydatne. Mimo wszystko włoska pomoc jest mile widziana.

Do naszych faworytów należą
* What??? (Co??)
* Look at that asshole! (Co za dupek!)
* Basta! Enough! (Dość!)
* Go fuck yourself! (Pier*** się!)
* Let`s go! (Chodźmy!)
* Looong time ago. (Daaawno temu)

Gorąco Wam również polecam obejrzenie wideo o języku ciała we Włoszech. Moja włoska przyjaciółka pokazała mi siedmiominutowy filmik, po prostu trzeba go zobaczyć! Nawet zgodziłabym się z ostatnią jego częścią (gdy wszyscy pasażerowie samolotu klaszczą zaraz po wylądowaniu samolotu na lotnisku ;-) ).













wtorek, 4 lutego 2014

Finalmente a Matera!!!

I finally arrived in Matera. I wanted to get there since last summer. The dream came true thanks to my flatmate who accompanied me in the journey. We reached our destination by his car. We spent a few hours there despite torrential rain. This place is unbelievably stunning! There are no words to describe this city.

If the name Matera doesn`t ring you a bell, you should remember that this city is famous for its historical center named the Sassi (the ancient town). This area has been settled since the Palaeolithic, found by the Romans in the 3rd century BC. The city is also signed onto UNESCO list. 

Another interesting piece of information might be the fact that the scenes of M.Gibson`s film `the Passion` were shot in Matera.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu przybyłam do Matery. Już od lata myślałam o tym miejscu i chciałam tutaj przybyć. Marzenie się spełniło dzięki mojemu współlokatorowi, który był towarzyszem mojej wycieczki. Dojechaliśmy do celu podróży jego samochodem. Spędziliśmy tam kilka godzin pomimo strasznego deszczu. Miejsce to jest niewyobrażalnie oszałamiające! Nie ma słów, żeby opisać to miasto.

Jeśli nie kojarzysz nazwy Matera, powinieneś zapamiętać, że to miasto znane jest z jego historycznego centrum zwanego Sassi (starożytne miasto). Obszar ten jest zamieszkiwany od epoki kamienia łupanego, założone przez Rzymian w 3 w.p.n.e. Miasto widnieje też na liście UNESCO.

Kolejną ciekawostką jest to, że sceny do filmu "Pasja" M.Gibsona były kręcone w Materze.

ciao caffè brutto!

I had a chance to participate in my friend`s birthday party at the weekend. This nice meeting was held in Lagopesole, the city close to Potenza. I went there together with the friends, Monica and Massimo.

 The guests were friendly, whereas food delicious. I couldn`t resist trying panzerottini - mini-version of panzerotti). What is more, the birtday cake was not only creatively-made, but it also tasted heavenly! Even though I had baked crescent rolls with chocolate (according to my Polish recipe), I received the packed lunch :-) If you are in Italy, especially in the south, forget about your diet!

Furthermore, what I learnt at the party is the way Italian people prepare their coffee in the so-called moca (caffettiera)
You should draw attention to the following aspects:
1) the amount of water - not too much and not too little,
2) the amount of coffee - we should form a coffee mould, then pressure will be better,
3) we shouldn`t put the kettle on high heat.

Remember!
1)  the first drops of coffee are the strongest ones,
2) when we buy a new Italian coffee maker, the first three-five cups of coffee (they don`t taste well) might be pour out to improve and streghten the aroma of further cups of coffee,
3) When we buy a new jar of coffee, shortly after its first opening, we should keep it in the fridge. As a result, the aroma of coffee remains the same.
4) We should clean the coffee maker only in running water without dishwashing liquid. Otherwise, we`ll get rid of aroma..
(What’s done is done! I have been living in Italy for 2,5 months, I bought one moca and now I drink only Italian coffee... ciao caffè brutto!). 

I got to know a few Italian gestures at the party, but I devote another note to this topic.
Buona giornata ragazzi! :-)
 

 
 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W weekend miałam przyjemność uczestniczyć w imprezie urodzinowej znajomego. Było naprawdę wesoło. Przyjęcie odbyło się w miejscowości Lagopesole, w pobliżu Potenzy. Pojechałam tam razem z przyjaciółmi, Monicą i Massimo.

 Na imprezie ludzie byli przesympatyczni, a jedzenie pychota (nie mogłam się oprzeć panzerottini - miniaturowej wersji panzerotti). Tort był nie tylko kreatywnie wykonany, ale również i pyszny. Niebo w gębie! Na przyjęcie zawiozłam odrobinę polskości - rogaliki drożdżowe z czekoladą, a wróciłam z wałówką :-) Jak się jest we Włoszech, zwłaszcza na południu, trzeba zapomnieć o diecie!



Poza tym podczas świętowania urodzin, dowiedziałam się, jak właściwie parzyć kawę w specjalnym dzbanku zwanym moca (caffettiera).
 Należy zwrócić uwagę na następujące rzeczy:
 1) ilość wody - nie za dużo, najlepiej do połowy pojemnika, 
 2) ilość kawy - powinniśmy usypać stożek, żeby była lepsza kompresja,   
 3) nie należy trzymać dzbanka na zbyt dużym ogniu.

Pamiętajmy, że:
1) najmocniejsze są pierwsze krople kawy,
2) jeśli kupimy włoski zaparzacz do kawy, pierwsze 3-5 kaw możemy spokojnie wylać, żeby "wyrobić" dzbanek,
3) Gdy kupimy nowy pojemnik kawy, po otwarciu należy trzymać kawę w lodówce, żeby zachować aromat (ciekawostka, o której dowiedziałam się od współlokatora),
4) nie czyścimy zaparzacza płynem do mycia naczyń, tylko przemywamy wodą, w przeciwnym razie stracimy właściwy aromat naszej kawy.
(..i stało się, po 2,5 miesiąca mieszkania we Włoszech, kupiłam mocę i teraz piję tylko włoską kawę...ciao caffè brutto! :) )
Podczas imprezy poznałam też trochę włoskich gestów, ale o tym będzie w następnym poście.
 Buona giornata ragazzi! :-)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

F****** Monday!

The beginning of the day seemed to be quite calm and positive. After the nice interview for the local press and TV, all of us in the office got pissed off because of countless problems (starting with the printer, finishing with bureaucracy). Everything pissed us off!  

This is simply the f****** Monday!
(il lunedi` del cazzo!)
 




Puddle of Mudd, "Piss it all away":


CeeLoo Green, "Fuck You":


piątek, 17 stycznia 2014

Magical Florence

I remember the first time I visited Florence, nonetheless, it was approximately seven years ago. A lot of things have changed since then.

What surprised me most was that Florence inhabitants are allowed to get into shops and restaurants together with their animals. I saw one woman feeding her dog with a piece of meat in the butcher`s (!).  Crazy! <pazzo (it.) / pacch (dialetto in Basilicata)> .

To be honest, I`m glad that I booked a hotel room (Hotel Pensione Ferretti, via delle Belle Donne) in the heart of magical Florence. Thus, I could get everywhere on foot (to the railway station called Stazione di Firenze Santa Maria Novella, Ponte Vecchio, Florence Cathedral, Palazza Vecchio ). If you have never been to Florence, I would recommend you to go sightseeing around the city in the evening. As a result, you will experience something which is indescribably wonderful! 

On my way to Potenza, while sitting in the train, I noticed that Tuscany was veiled in mist. It is likely to make this region so magical :-) 

Unfortunately, I couldn`t find an interesting magnet, so I decided to buy a shot glass with the images of monuments in Florence.

 __________________________________________________________________________________


Pamiętam jak odwiedziłam Florencję za pierwszym razem. To było jakieś siedem lat temu. Wiele rzeczy zmieniło się od tego czasu. 

Co mnie najbardziej wprowadziło w zdumienie to fakt, że mieszkańcy Florencji mogą wchodzić do sklepów i restauracji razem ze swoimi pupilami. Widziałam jedną kobietę karmiącą swojego psa w sklepie mięsnym (!). Szalona! <pazzo (it.) / pacch (dialetto in Basilicata)>

Szczerze powiem, że jestem zadowolona z hotelu, który zablokowałam (Hotel Pensione Ferretti, ulica delle Belle Donne). Jest on praktycznie w samym centrum magicznej Florencji. W rezultacie mogłam chodzić  wszędzie dojść pieszo (do stacji kolejowej zwanej Stazione di Firenze Santa Maria Novella, Mostu Złotników, Katedry Florenckiej, Starówki).  Jeśli nigdy wcześniej nie byliście we Florencji, polecam Wam zwiedzanie tego miasta wieczorem. W rezultacie doznacie wspaniałych wrażeń, którego są wręcz niemożliwe do opisania! 

W drodze do Potenzy, podczas gdy siedziałam w pociągu, zauważyłam, że mgła jest silną cechą charakterystyczną dla Toskanii. Może właśnie to czyni ten rejon tak magicznym :-)

Niestety, nie znalazłam interesującego magnesu do mojej kolekcji na lodówkę, więc kupiłam kieliszek do wódki z obrazkami zabytków florenckich.

wtorek, 10 grudnia 2013

Let`s go to Castelmezzano!

The Unibastore staff  together with friends went for a trip to Castelmezzano. Shortly before reaching our destination, a herd of cattle blocked the way. It was an unfamiliar sight for me, especially because of the fact that the road was terribly winding. It is very probable to lose control of the steering wheel. Almost everyone sitting in the car said “Oo curva!” a few times. Of course, Polish meaning of this word is different. Look below:
curva (it.) = bend (eng.) = zakręt (pl.)
kurwa (pl.) = bitch (eng.) = puttana (it.)

But let`s come back to the core subject :- ) Castelmezzano is delightfully situated place. Here is the link for those who would like to broaden their knowledge of the mountainous landscape of the Dolomites.   http://en.wikipedia.org/wiki/Dolomites

Aside from the fact that I did not wear comfortable shoes for the trip (next time I am going to be better-organised), I was lugging a seventeen-inch laptop and the rest of photo equipment in case it was useful. I must admit that it was heavy, but luckily, my friends helped me to carry this staff. We managed to get quite high in the mountains despite difficult landform features. It is good to have so many helpful friends around, isn`t it? :-)

I should write a few sentences about the background of Castelmezzano. So, its origins date back to approximately between the 6th and 5th centuries BC. At the moment it is the province of Potenza and it is inhabited by 970 people, hence they know each other. Interestingly, when you visit this place, you should greet passers-by with a cheerful smile and say something (Salve, Ciao, Buon giorno, etc. - depending on the time of the day). Otherwise, you may be considered as a filthy pig :P

It is hard to come across cars, particularly in the heart of the town. You may see only three-wheeled vehicles. It was a close shave and we would be knocked down by one of them (I`ve got the movie!) The town is charming, not only because of the views and typical narrow Italian streets, but also because of the wisps of  smoke mixing together with smells of cooking. It is impossible to describe it, the only way to feel it is to visit this particular place.

It would be an inexcusable deed if I did not say anything about the main touristic attraction. It is the so-called flight over the valley spreading between two towns, Castelmezzano and Pietrapertosa. What a pity that now it is impossible to buy a ticket for it. The season starts in April and ends by the end of September. Thus, it is a must to come back during the season and experience it firsthand. I`ll try this! It will be an unforgettable activity full of breathtaking views!
IMO, this is better than bungee jumping. (http://www.volodellangelo.com/eng/web/item.asp?nav=79)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
W weekend załoga Unibastore wraz z przyjaciółmi wybrała się w podróż do Castelmezzano. Po drodze przejazd zablokowało nam stado bydła. Dość nietypowa sytuacja, w szczególności, że wychodząc z jednego zakrętu, wchodzi się w drugi. O wypadek tutaj nie problem. W samochodzie co chwilę było słychać "Oo curva!" (jak wiadomo, polskie znaczenie tego słowa jest inne, czego tłumaczyć nie trzeba :P ). Kraina jest nieziemsko malownicza. Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej na temat górzystego terenu Dolomitów, zapraszam do lektury, chociażby tej na wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dolomity :-)


Pomijając fakt, że nie miałam odpowiedniego obuwia (na drugi raz będę bardziej zorganizowana), tachałam ze sobą 17`` laptopa i resztę sprzętu foto na wypadek gdyby się przydał. Trochę się nadźwigałam, zwłaszcza, że różnica poziomów jest naprawdę odczuwalna. Mimo wszystko, zdołaliśmy dojść dość wysoko z tym całym balastem. Uczestnicy wyprawy pomagali mi nieść torbę. Jak dobrze jest mieć tak pomocne osoby dookoła! :-)

Wypadałoby chociaż co nieco napisać o miasteczku Castelmezzano. Otóż powstało ono na przełomie piątego i szóstego w. p.n.e., obecnie jest prowincją Potenzy i zamieszkuje je niespełna 970 osób. Ze względu na taką małą liczbę mieszkańców, wszyscy się znają. Co ciekawe, będąc tutaj należy się witać z każdą napotkaną osobą, w przeciwnym razie nasze zachowanie może być odebrane jako gburowatość. 

Samochodów w samym centrum miasteczka raczej się nie spotka, ewentualnie trzykołowe bryczki. Dużo nie brakowało i jedna z nich by nas rozjechała (Udało mi się nagrać filmik). Miasteczko ma swój urok nie tylko ze względu na widoki, typowe wąskie włoskie uliczki, ale również dym z kominków łączący się z zapachami z kuchni. Ciężko znaleźć słowa, by to opisać, trzeba po prostu tutaj przyjechać by to poczuć.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o głównej rozrywce turystycznej, którą jest "lot nad doliną" między dwoma miasteczkami - Castelmezzano i Pietrapertosa. Szkoda, że teraz nie można kupić biletu na przejażdżkę, gdyż sezon trwa od kwietnia do końca września. Zatem powrócę tutaj niebawem i skuszę się na lot. Wrażenia będą niezapomniane. Widoki cudowne!
 (http://www.volodellangelo.com/eng/web/item.asp?nav=79) Uważam, że to jest zdecydowanie lepsze od bungee jumping.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

The cuisine of Basilicata

The cuisine of Basilicata

 Last Sunday turned out to be a brand-new experience, particularly for my taste buds. Between two trips we had a two-hour break for lunch. Initially, I thought that there would be only one dish. Whereas, I lost my count of the meals, but I guess there were five of them.

Firstly, I tried local meat products (insaccati). Secondly, ravioli in mushroom sauce, home-made pasta with tomato sauce (ragù), croquettes, `baked balls` (scropedda) and meat dish were served. (I excused myself. If I had eaten it, I would have died. Furthermore, I`m not very keen on meat). Thirdly, I tried local cheese (pecorino) and dried pepper (cruschi, which can be eaten as crisps). I forgot to mention about our drinks: orange juice with sparkling alcohol as well as local wine. The meeting was crowned with dessert (the cake, torta ricotta e pera, similar to Polish `sernik`). Some people found extra space in their stomachs for coffee..

Italian friends claimed that I couldn`t catch up with them as far as eating is concerned. I felt as though I had been at the birthday, name day or wedding party. Though, it was a typical Sunday lunch for people from Basilicata. I would die after eating so much food every single weekend! :-D






-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jedzenie w Basylicacie

Niedziela była nowym doświadczeniem, zwłaszcza dla moich kubków smakowych. W przerwie pomiędzy dwoma wycieczkami, udaliśmy się całą brygadą na dwugodzinną przerwę obiadową. Myślałam, że skończy się na jednym daniu. Tymczasem okazało się, że dań było więcej. Straciłam rachubę, ale wydaje mi się, że było ich pięć. 

Na początku posmakowałam regionalnych wyrobów mięsnych (insaccati).
Następnie przyszedł czas na ravioli w sosie, ręcznie robiony makaron z sosem pomidorowym (ragù), krokiety i `pieczone kulki`(scropedda), mięsne danie (za które musiałam już podziękować, bo bym pękła; poza tym, nie przepadam za mięsem). Posmakowałam również tutejszego sera (pecorino) oraz suszonej papryczki, cruschi, którą zagryza się jak chipsy. Zapomniałam wspomnieć, że w międzyczasie piliśmy: sok wyciskany z pomarańczy połączony z gazowanym alkoholem oraz wino. Uwieńczeniem było ciasto, torta ricotta e pera, w smaku podobne do sernika. Niektórzy jeszcze znaleźli miejsce w żołądku na kawę ..


Włoscy przyjaciele stwierdzili, że wymiękłam, bo nie byłam w stanie zjeść tyle, co oni :-) Czułam się, jakbym znalazła się na jakiejś imprezie typu: urodziny, imieniny, wesele. Mieszkańcy Basilicaty jedzą tak w każdy weekend. Ja bym chyba umarła! :-D

czwartek, 5 grudnia 2013

Coffee

Coffee - the drink which gives us a lot of energy and enables us to survive the day...

Every day starts with coffee at the university bar. As soon as I enter the bar, they ask me: "cappuccino?". It`s perfect that they already know me :-)



Then, in the afternoon, I often go to Ateneo Caffe ( https://www.facebook.com/pages/Ateneo-Caff%C3%A8/157040644489208) to order dinner and a cup of Caffè Americano (it`s prepared only for me :-) ). I highly recommend food there, e.g. panzerotto. Besides, I may say that the staff is courteous and pleasant.

BTW, here are two types of panzerotto: baked and fried. Honestly, I prefer the former.
 Here is the recipe for this dish:
(fried) http://www.cookingchanneltv.com/recipes/david-rocco/panzerotti-di-ricotta-e-mozzarella.html
(baked) http://www.instructables.com/id/How-to-make-an-amazing-panzerotti/




Of course, it`s a must to make a huge cup of coffee in the evening at home. Usually, my flatmates hide my coffee caddy and banter with me. It looks like playing hide-and-seek. The way I make the so-called Caffè Americano (coffee + hot water + milk + sugar) would profane Italian tradition :-P Italian people prefer their own coffee - espresso.

---------------------------------------------------------------------------------------------

Kawa - napój, który dostarcza nam energii i pozwala przetrwać dzień...

Każdy dzień zaczyna się od kawy w barze na uczelni. Jak tylko wejdę do pomieszczenia, już się mnie pytają: "cappuccino?". To wspaniałe, że już mnie kojarzą :-)



 Później, po południu, często wybieram się do Ateneo Caffe ( https://www.facebook.com/pages/Ateneo-Caff%C3%A8/157040644489208), gdzie zamawiam obiad i kubek kawy zwanej Caffè Americano, która jest przygotowywana wyłącznie dla mnie! :-)) Bardzo polecam tutejsze jedzenie, zwłaszcza panzerotto. Poza tym, warto wspomnieć, że obsługa kawiarni jest bardzo miła i sympatyczna.

Tak przy okazji, można wyróżnić dwa rodzaje panzerotto: pieczony oraz smażony. Osobiście, wolę ten pierwszy. 
 Poniżej podaję linki do przepisów na panzerotto:
(smażony) http://www.cookingchanneltv.com/recipes/david-rocco/panzerotti-di-ricotta-e-mozzarella.html
(pieczony) http://www.instructables.com/id/How-to-make-an-amazing-panzerotti/




Oczywiście, obowiązkiem jest zaparzenie wielkiej kawy w domu. Zazwyczaj współlokatorzy chowają przede mną puszkę kawy i się ze mną droczą. Przypomina to trochę zabawę w chowanego. Sposób, w jaki przygotowuję tzw. Caffè Americano (kawa + gorąca woda + mleko + cukier), uchodzi za profanację włoskiej tradycji :-P Włosi preferują ich espresso.

wtorek, 12 listopada 2013

shopping, beer and coffee

#1
 I woke up early in the morning to do small shopping before my work. Nonetheless, it ended in utter fiasco due to the fact that all shops in Italy, apart from bars and the bakery, are closed till 9:00. Contrary, in Poland, supermarkets are open at 8:00 am or even earlier. My last hope was the university canteen, where I bought a tiny croissant called cornetto and a bottle of mineral water...

#2
But, let`s wait! While taking the bottle out of the fridge, I was in complete shock because I noticed beer! In Poland it is impossible to buy alcohol at the university, whereas, here in Potenza, it is something normal to get beer in the canteen. Not to mention about cigarettes.

#3
 I usually have one-hour break from 2:00 pm to 3:00 pm. Then, I go with my colleagues to the bar for lunch. Today I ate a sandwich (with salami, mozzarella and tomatoes) called panino, but, what I really love is panzerotto. They prepared an American coffee for me, I`m amazingly grateful for it! I like their espresso, but I sometimes miss a huge cup of coffee :-)

#4
The following cultural difference is not saying "thank you" after finishing the meal. In Poland, it is polite to thank for food, whereas here, people asked me "Why do you thank? For what?". They couldn`t understand this kind of behaviour until I explained it to them :-)

 -------------------------------------------------------typical breakfast ------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

#1
Wstałam wcześnie rano po to, aby zrobić zakupy przed pracą. Jednakże, zakończyło się to fiaskiem ze względu na to, że wszystkie sklepy we Włoszech, za wyjątkiem barów i piekarni, są zamknięte do 9:00 rano. W Polsce zaś supermarkety są otwarte już o 8:00 rano, albo nawet i wcześniej. Moją ostatnią nadzieją była stołówka na uczelni. Tam też kupiłam mały rogalik zwany cornetto oraz butelkę wody mineralnej..

#2
Ale chwileczkę! Podczas gdy wyciągałam butelkę z lodówki, doznałam szoku, ponieważ zauważyłam piwo! W Polsce to jest niedopuszczalne, żeby kupić alkohol na uniwersytecie, podczas gdy w Potenzy normalną rzeczą jest dostać piwo na stołówce. Nie wspominając o papierosach.

#3
Zazwyczaj mam godzinną przerwę od pracy, między 2 a 3 po południu. Idę wtedy wraz z współpracownikami do baru na lunch. Dziś jadłam kanapkę nazywaną panino (z mięsem, mozarellą oraz pomidorami), ale to co naprawdę ubóstwiam to panzerotto. Specjalnie dla mnie przygotowali nawet normalną kawę, za co jestem im niezmiernie wdzięczna! Lubię espresso, ale czasem tęsknię też za wielkim kubkiem kawy :-)

#4
Kolejną różnicą kulturową jest brak dziękowania za posiłek, zaraz po jego konsumpcji. W Polsce, jest to miły gest, gdy dziękujemy za jedzenie. Podczas gdy, tutaj ludzie pytają "Dlaczego dziękujesz? Za co?". Oni nie mogli zrozumieć takiego zachowania dopóki im nie wytłumaczyłam :-)

-------------------------------------------------------------------------- --------- ---------------- 
-----------------------NEW VOCABULARY -----------------------
--------------- italiano/inglese/polacco - Italian/ English/ Polish - włoski/ angielski/ polski ----------

(il) panino - sandwich - kanapka
(il) cornetto - croissant - rogalik francuski
(il) tè - tea - herbata
(il) caffè - coffee - kawa
(l`) acqua - water - woda
(il) biscotto/ (i) biscotti - biscuit/ biscuits - ciastko/ ciastka

(il) lievito - yeast - drożdże
frutta e verdura - fruit and vegetables - owoce i warzywa
(il) pane - bread - chleb
(la) mela - apple - jabłko
(la) arancia - orange - pomarańcza
(il) prezzemolo - parsley - pietruszka
fare la scarpetta - mop up one's plate with bread (idiom) - w j.polskim raczej nie mamy odpowiednika, najbliżej będzie do "wylizywania talerza". W dosłownym tłumaczeniu, idiom oznacza wyjadanie resztek z  talerza przy pomocy chleba.

(il) coltello - knife - nóż
(il) cucchiaio - spoon - łyżka
(la) forketta - fork - widelec
(il) piatto - plate - talerz
(la) scodella - bowl - miska
(la) tazza - cup - kubek
(il) bicchiere - plastic cup - kubek plastikowy

(il) forno - oven - piecyk kuchenny
(il) tavolo - table - stół
(la) sedia - chair - krzesło
(la) cucina - cooker - kuchenka

Vorrei un tè da portare via. - I`d like to have take-away tea. - Poproszę herbatę na wynos.
Buona colazione. - Have a nice breakfast. - Smacznego śniadania.
Buon appetito. - Bon appetit. - Smacznego.
Salute - Bless you - Na zdrowie.

giorno - day -dzień
prima/ tardi pomeriggio - afternoon before/ after lunch - wczesne/ późne popołudnie
sera - evening - wieczór
notte - night - noc
questa sera - this evening - tego wieczora

ieri - yesterday - wczoraj
oggi - today - dziś
domani - tomorrow - jutro 

aprire = open
chiudere = close